Rejestracja:
tel.: +48 22-863-90-69
lub +48 22-266-04-17
e-mail: info@cityclinic.pl

Blog

Przeczytajcie naszego bloga pisanego przez doświadczonych lekarzy i specjalistów pracujących w City Clinic

Wszystkie wpisy

Słodycze kontra rodzice

Każdy rodzic z założenia chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Żeby było zdrowe, mądre, dobrze odżywione i szczęśliwe. Niestety, nie zawsze udaje się wszystkie te cechy połączyć, a wpływ mają na to sami rodzice.

Wczoraj odprowadzałam dziecko do przedszkola i byłam świadkiem sceny, która dała mi do myślenia. Małe dziecko może 3-4 latek, rzewnie płakało i nie chciało odejść od taty (chyba był to pierwszy dzień w przedszkolu), widać było, że sytuacja nie jest prosta. Tata jakoś oderwał synka od siebie i wtykał na siłę w małą rączkę lizak, którym maluch nie był zupełnie zainteresowany – ewidentnie wolał bliskość rodzica. Jak jeden lizak nie poskutkował, to tata wziął do ręki drugi i wciskał maluchowi oba, ale i to nie pomogło. Na koniec ojciec odwinął lizak z papierka, sam polizał i włożył zapłakanemu dziecku do buzi – poskutkowało niczym narkotyk. Kiedy maluch był już „zasłodzony”, można było go wreszcie zaprowadzić do Sali, oczywiście z lizakami w ręku. I tym sposobem rodzic kupił sobie spokój słodyczami. Takich przedszkolnych przypadków jest, niestety, więcej. Na początku roku bardzo często słyszałam w szatni jak mamy zawiązywały pakt ze swoimi dziećmi. Maluchy nie będą płakać, a w zamian za to mamy przyniosą po południu jajko z niespodzianką, żelki, lizaki albo po przedszkolu będą lody. Takie transakcje u wielu trwają do dzisiaj. Słodycze są nagrodą, pocieszeniem i uszczęśliwieniem dziecka. Dlatego maluchy domagają się ich przy każdej okazji.

Zastanawiałam się ile razy dziennie przeciętne dziecko je słodycze (nie mówię o cukrze ukrytym, tylko o zwykłych słodyczach).

Rano – w przedszkolu na do widzenia, a dzieci szkolne – rogal z czekoladą zamiast kanapki lub napój czekoladowy w kartoniku,

II śniadanie – batonik, czekolada z automatu,

W ciągu dnia – tort, cukierki i ciastka, bo akurat jakieś dziecko ma urodziny,

Podwieczorek z przedszkolu – bułka z dżemem, galaretka, kisiel, drożdżówka, ciasto,

W drodze powrotnej do domu – żelki ze sklepu, batonik, czekolada, cukierki albo obiecane jajko z niespodzianką,

Wieczorem też coś słodkiego na poprawienie humoru, albo wpadną znajomi do rodziców i też coś przyniosą.

I tak słodzimy się przez cały dzień. Może troszkę to przerysowałam, ale niewiele, bo też chodzę ze swoimi dziećmi na place zabaw, do przedszkola czy szkoły i widzę ile i co dzieciaki jedzą. Nie twierdzę, że wszystkie, ale naprawdę ogromna część. Przy dostarczanej codziennie takiej ilości cukru nasze dzieci są już od niego uzależnione. Co gorsze, im więcej go jedzą, tym próg wysycenia-zasłodzenia osiągają później, więc jedzą więcej i więcej. To tylko słodycze, a do tego dochodzi jeszcze porcja cukru ukrytego – w płatkach śniadaniowych, napojach, owocach, sokach, pieczywie, a nawet… w wędlinie.

Warto się zastanowić ile moje dziecko zjada słodyczy i czy to jest naprawdę potrzebne. Pamiętajmy, że cukier może być przyczyną lub katalizatorem różnych chorób, m.in. próchnicy, otyłości, grzybicy, AZS i wielu innych.

Cukier jest przyczyną rozregulowania łaknienia. Dzieci, które jedzą między posiłkami słodycze nie mają potem ochoty na podawany o normalnej porze obiad czy kolację, ponieważ już nie czują głodu. Regularny, zdrowy posiłek został zastąpiony bezwartościowym cukrem.

Inną ważną sprawą są posiłki z dodatkiem słodyczy, takie jak naleśniki z masą czekoladową i słodką śmietanką, mizeria z cukrem, kurczak w miodzie itp. Nawet nie zauważamy, że dodajemy cukier prawie do wszystkiego. A nie jest to naprawdę potrzebne. Cukier zawarty w produktach codziennego spożycia i innych dodatkach nie powinien przekraczać 10% dziennej wartości energetycznej, to jest około 200 kcal licząc osobę dorosłą. To jest tyle, co jeden niewielki batonik. Słodycze powinny być tylko okazyjnym dodatkiem do naszej diety, nie jej stałym- codziennym elementem.

 

Warto o tym pamiętać, aby uniknąć w przyszłości licznych chorób.

 

Tekst:
Kinga Biernacka – dietetyk, mama.

———————————

Zamieszczone teksty stanowią własność intelektualną autorów, tym samym nie mogą być wykorzystywane w całości lub w części bez zgody autorów.

 

Odwiedź nas

  • ul. Popularna 62A
    02-473 Warszawa

  • Godziny otwarcia:
    pn-pt od 08:00-21:00, sob od 09:00-15:00

Umów wizytę